Edukacja i nauczanie
Ostatnio na lekcji języka angielskiego zdarzył się bardzo poważny wypadek i sytuacja, o której w naszej szkole aż huczało przez kolejne tygodnie. Mój kolega z klasy, Jędrek, podczas odpowiedzi przy tablicy nagle zaczął się trząść i upadł na podłogę. Początkowo wszyscy, łącznie z nauczycielem angielskiego myśleli, że Jędrek odstawia szopkę i udaje, że coś mu się stało. Kolega znany był ze swoich żartów i kawałów. Dopiero, gdy z buzi Jędrka zaczęła wylewać się ślina, a jego ciało nie przestawało drgać konwulsyjnie na podłodze, nauczyciel zerwał się na równe nogi i krzyknął do przewodniczącego klasy, żeby pobiegł do sekretariatu i wezwał karetkę.

Nauczyciel doskoczywszy do Jędrka, ułożył sobie jego głowę na kolanach i włożył mu między zęby kredkę po to, żeby w drgawkach kolega nie przygryzł sobie języka, nauczyciel Gliwice. Od razu domyśliłem się, że Jędrek może mieć atak padaczki lub coś podobnego. Wszyscy uczniowie, łącznie ze mną, trwali w niemym przerażeniu dopóki nauczyciel nie poprosił o pomoc przy przytrzymywaniu drgających rąk i nóg. Pierwszy wybiegłem ze swojej ławki, a za mną podeszło jeszcze trzech moich kolegów. W pewnej chwili jedna z dziewczyn zaczęła płakać, a za nią potoczyły się łzy innych koleżanek. Na szczęście żadna nie zaczęła krzyczeć lub biegać bez sensu. W tamtej chwili nie potrzebowaliśmy zbędnej paniki. Gdy do klasy wpadł pobladły dyrektor z paroma innymi nauczycielami, wszystkich uczniów wygoniono z klasy, a Jędrkiem zajęli się dorośli. Do przyjazdu karetki Jędrek przestał drgać i zdążył już odzyskać przytomność, jednak i tak został zawieziony do szpitala. Co to był za dzień!

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *